FANDOM


Wszystko dzieje się po odcinku Slugterra : Powrót Śluzaków Pięciu Żywiołów.Junjie dołączył do gangu. Lin jest zastępcą lidera gangu. Gdyby Eli miał wypadek to Lin przejmuje jego obowiązki. Trixie jest trochę zazdrosna o Eli'a.P.S. Do gangu dojdzie parę osób. Nie powiem jakich.  


Wszyscy byli zmęczeni po walce z zgulowanym Willem Shane'm przez Goon'a Doc'a i zgulowanym Black'em. Eli był zdruzgotany, że odnalazł ojca i go stracił znowu.Lin pocieszała Eli'a przez całą drogę do kryjówki. Było już ciemno.

W kryjówce.   

-Boli mnie wszystko, nawet język i zęby.-powiedziała Trixie.   

 -Pronto Wielki jest zmęczony.-powiedział kret zasypiają na fotelu.  

Eli usiadł na kanapie, obok niego usiadła Lin. Nie całą minutę później Lin spała opierając się o ramię Eli'a. Eli oparł swoją głowę o głowę Lin i zasnoł. Trixie wzięła kamerę i zrobiła kilka zdjęć. Junjie przykrył ich kocem. Wszyscy poszli do swoich pokoi i położyli się spać.   

Rano.  

Perspektywa Eli'a  

Otworzyłem oczy i zobaczyłem sufit w salonie. Poczułem lekki ciężar na klatce piersiowej, lekko podniosłem głowę i zobaczyłem ciemno granatowe włosy. Domyśliłem się, że to Lin. Głaskałem jej włosy. Zaczeła się budzić, nawet nie poczuła, że leżę obok niej. Usiadła, zeszła z kanapy i poszła do kuchni. Ja też poszłem do kuchni.  

-Jak się spało ?-spytałem 

-Aaa...Wystraszyłeś mnie !-powiedziała zbierając szkło z podłogi.  

-Przepraszam, poczekaj pomogę ci-odpowiedziałem śmiejąc się. 

-Dzięki .-odpowiedziała.-Pomożesz zrobić śniadanie tym śpiochom. 

-Tak, a co zrobimy ?-spytałem. -Naleśniki z owocami i syropem o smaku toffi.-uśmiechneła się do mnie. 

-A ty wiesz, co się wczoraj stało ?-spytałem. 

-Nie, byłam tak zmęczona, że zasnęła na kanapie.-odpowiedziała.

-Zasnełaś na moim ramieniu, a ja oparty o ciebie.-powiedziałem czerwiniąc się. 

-Jaki wstyd.-odpowiedziała niewyraźne. 

-Nie płacz.-powiedziałem ocierając jej łzy z policzków.-To żaden wstyd, że zasnełaś przytulna do mnie. 

-Pewnie reszta gangu zrobiła nam zdjęcia i będzie się z nas nabijać.-rozpłakała się na dobre .

 -Hej, to nie powód do płaczu Li.-powiedziałem słodkim głosem. 

-Zróbmy to śniadanie.-powiedziała ocierając łzy. 

Zrobiliśmy naleśniki z owocami i sosem toffi. Lin chciała iść się przebrać, ale złapałem ją za rękę i przyciągnąłem do ją do siebie. Nasze twarze dzieliły milimetry, ale Lin lekko mnie odepchnęła od siebie i pobiegła w stronę pokoju. 

-Co zrobiłem nie tak ?!-powedziłem sam do siebie. 

Perspektywa Lin 

-Eli chciał mnie pocałować, a ja go odepchnęłam. Marzyłam, by go pocałować, ale mnie coś powstrzymało. Pewnie się obrazi i mnie przestał lubić.-mówiła do swoich śluzaków. 

Przebrałam się i zeszłam na dół. Na kanapie siedział smutny Eli. 

-Eli ja przepraszam, że tak zareagowałam, ale się wystraszyłam, mam po ostatnim swojim chłopaku traumę...i wiem, że mnie pewnie znienawidzisz.-mówiłam i płakałam jednocześnie.

 -Nie jestem zły ani cię nie znienawidzę, wiem zrobiłem źle i nie musisz płakać.-powiedział podchodząc do mnie i przytulając się, ja nawet nie protestowałem i odwzajemniłam uścisk. 

-Mam pomysł ja pójdę obudzić Trixie i Junjie'go, a ty Korda i Pronto, zgoda ?-spytałam. 

-Okej.-powedział bez protestu Eli. 

Poszłam najpierw do pokoju Trixie. Weszłam po cichu do pokoju, a na dzień dobry przywitał mnie śluzak Trixie Hurek. 

-Cześć Lin, coś się stało.-spytał się mnie zasypany Hurek. 

-Nie, po prostu chcę obudzić Trixie na śniadanie, jak jej ja nie obudzę to ty byś mógł proszę Hurek. 

-Jasne, że ci pomogę z Trixie.-odpowiedział mi. 

Podeszłam do łóżka i nachyliłam się nad Trixie.

 -Trixie wstawaj na śniadanie.-budziłam śpiocha. 

-Jeszcze pięć minut.-mówiła zaspanym głosem. 

-Hurek teraz ty.- zwróciłam się do Tormato. 

Tormato pokiwał główką znacząco. Pokicał w stronę twarzy Trixie i dmuchnoł jej z całej siły zimnym i silnym wiatrem. Trixie, aż podskoczyła, a ja i Hurek nie mogliśmy powstrzymać śmiechu.

 -A was to co śmieszy co ?-zapytała lekko wkurzona Trixie. 

-Nie nic.-odpowiedziałam jej tłumiąc śmiech.

-Ubierz się i zejdź na śniadanie, tylko szybko bo wystygnie. 

-Okej.-odpowiedziała zanim zamkłam drzwi jej pokoju. 

Udałam się w stronę pokoju Junjie'go. Zapukałam i nikt nie odpowiedział, więc to oznaczało, że jeszcze śpi . Weszłam do pokoju, odsłoniłam zasłony i podeszłam do śpiącego Junjie'go .

 -Junjie wstawaj i nie daj się prosić o wstawanie.-prosiłam go jak drapałam Joo-joo (dżu-dżu) pod brodą. 

-A co z tego będę miał, co ?-zapytał się mnie, mamrocząc coś pod nosem. 

-Hmn... to.-powiedziałam dając mu buziaka w policzek.-Ubierz się i zejdź na śniadanie,tylko szybko bo wystygnie. 

Wyszłam z pokoju Junjie'go, doszłam do schodów i zakręciło mi się w głowie ,szybko złapałam się poręczy schodów, by nie zjechać po nich w dół. 

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.