FANDOM


Był wieczór. Śluzaki bawiły się na zewnątrz, przy basenie. Tymczasem Rubin opuszczał bez zapowiedzi kryjówkę, niosąc ze sobą worek z pajęczyny, otrzymany od Sieciarza na urodziny. Za nim szedł Wiercik.

Sieciarz: co Rubin knuje z tym moim prezentem?

Syrena: nieważne, grunt że mamy ich z głowy na cały zapewne wieczór. Nigdy ich nie lubiłam. - Syrena piej napój i naśladuje dźwięk piosenki.

Było już po imprezie. Traper wychodził, by wywalić obrzygane przez Trapkę serwetki. Wtedy też Rubin i Wiercik wrócili, mając pełny worek z sieci. Gdy ujrzeli Trapera, wystraszyli się. rubin upuścił worek, z którego powypadała zawartość. Traper zrobił wielkie oczy, a Rubin rzucił się na niego.

Następnego dnia, przed "wschodem słońca" Samael przyszedł, by nacieszyć się końcówką mroku. Często przyłaził, póki mrok panował. Wtedy też zobaczył, że Traper jest pokryty jasnymi kryształami i leży na dnie basenu. Samael czym prędzej pognał do Harpuna, przywlekając go pod basen. Potem śluzaki zaczęły sie budzić w skutek twardych kryształów ocierających sie o brzeg basenu, gdy Harpun wyciągał Trapera. Wszystkie wybiegły tam. Wszystkie prócz Wiercika i Rubina.

Hipna: What? Co jest? - wszystkie śluzaki były zdziwione. Harbun zdołał wyciągnąć Trapera.

Rozdymka: co mu sie stało? - mówiła, a Fingerki siedzące w bańkach smutno patrzyły na Trapera.

Samael: to kryształy Geogłaza. Czyli wiemy, kto mu to zrobił. - Sryena śpiewem uwolniła Trapera, a fingerki uciekły z baniek i przytuliły sie do niego.

Szrapnel: dobra, idźmy po tego tepęgo kryształa. - wszystkie śluzaki poszły wnerwione w ciemnicę, w której często przesiaduje Rubin. Syrena śpiewem znsizczyła kryształową zaporę i wtargnęli do Rubina.

Grom: Rubin, przyznaj się!

Rubin: nigdy!!!! - złapał za pierwszy worek i chciał zwiać, ale Grom poraził go prądem, zatrzymując.

Wiercik: zawsze mam przez ciebie kłopoty Rubin, ja stąd spadam. - Wiercik chciał się zakpać, ale Harpun strzelił liną ze śluzu, blokując.

Grom: dobra, zobatrzmy, co jest w tych workach. - Ognik na poelcenie Groma przepalił zamknięcia z pajęczyny, rozpruwając worki. Z nich powypadały grudki złota. Śluzaki zaniemówiły.

Spalacz: wow, to złoto. Skąd je macie?

Rubin: nie powiemy!!! - na polecenie Groma Smrodzik ustawił się tyłem do Rubina, wcinając mini-fasolkę.

Grom: właśnie że powiesz!

Rubin: dobra, dobra, tylk ozatrzymajcie tę bombę gazową. Znalazłem niewielką żyłę złota w pobliżu kryjówki, to wszystko! - Smrodzik odchodzi.

Hipna: dobra, a miałeś zamiar podzielić się złotem z nami? - Rubin wybucha śmiechem.

Grom: i tak zabieram rezerwy złota. Spalacz, na konfferencji omówimy plany skarbca. Proszę się rozejść. - wszyscy idą, a Sieciarz, Harpun i Rozdymka zabierają złoto.

Rubin: a ty czemuś nie wyszedł, pierdziawko? - mówi do stojacego obok Smrodzika.

Smrodzik: to za wszystkie krzywdy! - połyka fasolkę i wybucha smrodem. Potem wychodzi szczęśliwie, a Rubin i Wiercik się duszą.

Treści społeczności są dostępne na podstawie licencji CC-BY-SA , o ile nie zaznaczono inaczej.